Bardziej od pieniędzy, potrzebujesz miłości. Czułość to siła nabywcza szczęścia... Phil Bosmans
| < Lipiec 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
free counters





Popieram Internet Bez Chamstwa

Wpisy z tagiem: Kompulsywne objadanie się

czwartek, 20 stycznia 2011

Jeśli cierpimy na zaburzenia odżywiania większa część naszego życia kręci się wokół jedzenia. Próby poradzenia sobie z problemem, które sami podejmujemy, nie zawsze kończą się sukcesem. Ważny jest stopień zaawansowania choroby, długość jej trwania oraz osobowość i charakter danej osoby. Tylko nieliczni są w stanie sami pokonać zaburzenie, zdecydowana większość chorych potrzebuje fachowej pomocy lekarskiej lub terapeutycznej (bądź jednej i drugiej). Zawsze jednak musimy naprawdę chcieć powrotu do zdrowego sposobu odżywiania.

Z własnego doświadczenia wiem, że pierwszym istotnym krokiem na drodze powrotu do zdrowia jest przyznanie się przed samym sobą, że coś jest z nami nie w porządku – że mamy problemy z jedzeniem lub niejedzeniem, czy też z zaburzonym postrzeganiem własnego ciała. Jeśli rozpoznanie choroby przedłuża się, jej objawy zazwyczaj się pogłębiają, zaostrzają i utrwalają, a to oznacza, że powrót do formy będzie dłuższy, bardziej skomplikowany i wymagający pomocy specjalistów. Kolejnym krokiem jest chęć i odpowiednia motywacja do zmiany nawyków żywieniowych. Leczenie, które jest tylko przymusem z zewnątrz, nie daje rezultatów.

Na tym etapie najlepiej wyobrazić sobie, jak pięknie wyglądało kiedyś (lub mogłoby wyglądać) życie bez naszej bulimii, anoreksji czy kompulsywnego objadania się. Dobrze jest zrobić sobie mały bilans korzyści i strat wynikających z choroby i zastanowić się, co podtrzymuje nasze nieprawidłowe zachowania. Nieocenione jest głębokie zastanowienie się nad własnymi uczuciami, które towarzyszą nam w czasie napadów np. bulimii, gdyż najprawdopodobniej właśnie w ten sposób próbujemy rozwiązać jakieś swoje problemy emocjonalne. Pomocne jest prowadzenie dzienniczka, w którym warto notować sobie godziny posiłków, produkty wraz z ich ilościami, które jemy, myśli, czynności i sytuacje, które temu towarzyszą. Takie notatki pozwalają spojrzeć z dystansu na nasze zachowanie, ukazać jego irracjonalność i zidentyfikować negatywne myśli, które pojawiają się w czasie jedzenia. Poznanie własnych emocji to proces bardzo trudny, który wymaga czasu i wysiłku, jednak jako podłoże złych nawyków żywieniowych odgrywa kluczową rolę w ich pokonaniu. Dzięki prowadzonemu dzienniczkowi na pewno uda nam się także zauważyć sporo prawidłowości, np. fakt, że po dłuższym czasie głodzenia się mamy napad obżarstwa.

Zmiana nawyków żywieniowych powinna odbywać się stopniowo, małymi kroczkami. Na początku można np. wprowadzić stałą porę jednego posiłku, zaczynając choćby od śniadania, później stopniowo kolejne, aż do całkowitego uregulowania dziennego planu posiłków. Tempo zmian powinno być dostosowane do rodzaju zaburzenia i naszych indywidualnych możliwości. Nauczenie się spożywania regularnych posiłków w kontrolowany sposób, co 3-4 godziny, jest tym bardziej istotne, że na tym etapie pokonywania choroby, trudno jest jeszcze ufać swoim doznaniom głodu czy sytości, ponieważ są one po prostu rozregulowane. Wyeliminowanie diet odchudzających, napadów objadania się oraz innych fatalnych praktyk (np. stosowania leków przeczyszczających i odwadniająccyh) doprowadzi do osiągnięcia właściwej, optymalnej dla organizmu wagi.

A więc, jeśli jesteś już zdecydowana/y rozprawić się ze swoimi problemami z jedzeniem:

- Spróbuj rozpoznać chwile i pory dnia, w których najczęściej pojawia się napięcie i trudna do pohamowania chęć jedzenia.
- Zaplanuj najbliższe dni ze szczególnym uwzględnieniem w/w momentów. Staraj się wtedy być razem z innymi ludźmi, bo przy nich łatwiej jest nad sobą zapanować.
- Jedzenie i wymiotowanie tak naprawdę przynosi jedynie chwilową ulgę, potem czujemy się jeszcze gorzej. Zatem, zanim się poddasz, spróbuj zrobić w głowie lub na kartce swoją listę zysków i strat.
- Znajdź trochę czasu tylko dla siebie i sprawiaj sobie różne przyjemności. Myśl o sobie jak o najlepszej przyjaciółce. Zaburzenia odżywiania Cię niszczą – jeśli kochamy siebie, nie pozwalamy siebie krzywdzić i niszczyć.
- Postaraj się przypomnieć sobie co robiłaś/eś i jak sobie radziłaś/eś wcześniej w trudnych chwilach. Jeśli już raz wygrałaś/eś, to teraz będzie Ci łatwiej.

I na koniec, chciałabym napisać coś naprawdę ważnego. Objawy nigdy nie pojawiają się bez przyczyny. Koniecznie pomyśl, co takiego wydarzyło się w Twoim życiu, że powracają tak silne emocje. Może trzeba coś zmienić? Jeśli jest Ci trudno i czujesz, że nie umiesz poradzić sobie sam/a, koniecznie zwróć się o pomoc do terapeuty. I nie musi to być wcale prywatny gabinet. Naprawdę znakomici lekarze i psychoterapeuci przyjmują w państwowych szpitalach, przychodniach i ośrodkach bezpłatnie, w ramach NFZ.

Z zaburzeniami odżywiania naprawdę można wygrać. Mnie się to udało.

piątek, 07 stycznia 2011

Osobami szczególnie podatnymi na kompulsywne objadanie się są osoby, które związek między jedzeniem a wyrażaniem emocji wyniosły z domów rodzinnych. Podłożem zaburzenia mogą być pewne utrwalone nawyki związane z jedzeniem, np. spożywanie czegoś słodkiego w chwilach złego nastroju i samopoczucia, albo – z drugiej strony – przywiązywanie nadmiernej wagi do jedzenia i przekarmianie dziecka już od najmłodszych lat. Rodzice mają decydujący wpływ na kształtowanie się nawyków żywieniowych dzieci, dlatego też wszelkie nieprawidłowe zachowania we wczesnym okresie ich rozwoju decydują o wystąpieniu późniejszych zaburzeń odżywiania. W przypadku kompulsywnego objadania się najbardziej charakterystyczne są dwa rodzaje zachowań rodziców. Mogą oni przejawiać postawę odrzucającą – wówczas jedzenie może stanowić alternatywę braku emocjonalnej troski o pociechę. Druga rodzicielska postawa typowa przy przekarmianiu, to przekonanie, że dziecko wymaga dodatkowej ochrony wyrażanej w nadmiernym karmieniu. Problemem, z którym zmagają się otyłe w następstwie takiego wychowania dzieci jest cierpienie z powodu osamotnienia i odrzucenia przez rówieśników, izolacja społeczna. U osób dorosłych walczących z nadwagą czy otyłością spowodowaną kompulsywnym objadaniem się, to zaburzenie ma już utrwalony charakter nerwicowy. Stanowi jedyną ucieczkę od lęków i stresów, nagrodę za niepowodzenia, jest swoistym pocieszycielem oraz substytutem miłości. Najbardziej narażone na to zaburzenie są ponadto osoby z niską samoświadomością, u których brak umiejętności radzenia sobie ze stresem.

Wynikające z wewnętrznego przymusu nadmierne spożywanie wysokokalorycznych pokarmów jest połączone z częstym stosowaniem diet odchudzających. Prowadzi do wycofywania się z życia towarzyskiego oraz do zaprzestania jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Stopniowe przybieranie na wadze powoduje coraz większe zaabsorbowanie problemami związanymi z jedzeniem oraz własnym wyglądem zewnętrznym, pogłębiając dodatkowo zły stan psychiczny. 

Leczenie kompulsywnego objadania się jest prowadzone w różnych formach. Ja postawiłam na 14-tygodniową kompleksową psychoterapię grupową, organizowaną w ramach XX Oddziału Dziennego „Gawra” PZP przy ul. Dolnej 42 w Warszawie. Nasze spotkania odbywały się od poniedziałku do piątku w godz. 9.00-14.00. W ramach codziennych sesji mieliśmy zapewnioną terapię psychodynamiczną i poznawczo-behawioralną oraz – raz w tygodniu – filmoterapię, psychorysunek, spotkania z panią dietetyk i panią doktor. W największym skrócie ujmując, celem tej terapii było odzyskanie kontroli nad nawykami związanymi z odżywianiem, zrozumienie ukrytych mechanizmów uzależnienia oraz uzyskanie świadomości własnych emocji i potrzeb, a także przywrócenie nam bardziej realistycznego stosunku do własnego ciała.

Wsparcie z zakresu prawidłowego żywienia udzielane przez naszą panią dietetyk (poświęcę jej na pewno osobny post) było bardzo cenne, zwłaszcza dla moich koleżanek z Grupy, bo pozwoliło Im na opracowanie prawidłowego planu żywieniowego, który miał na celu powrót do normalnego, racjonalnego jedzenia. Z kolei w moim przypadku, najważniejsze były spotkania z psychoterapeutami (zwłaszcza z Panią M. i Panem T.). Już sam fakt, że nareszcie miałam szansę być wysłuchana, zrozumiana i bezwarunkowo akceptowana bardzo poprawił mój stan i od razu spowodował zmniejszenie objawów. A był to dopiero początek mojej terapeutycznej drogi... O niej więcej innym razem.

Jedzenie kompulsywne cz. I

czwartek, 06 stycznia 2011

Jedzenie kompulsywne jest zaburzeniem odżywiania, które polega na niekontrolowanym spożywaniu znacznych ilości pokarmu bez odczuwania fizycznego głodu. Często albo nie zauważamy, albo nie chcemy dostrzec, że nasz zwykły apetyt zamienia się w chorobę, a nawet, gdy już zdamy sobie sprawę z problemu, to nie wiemy, jak moglibyśmy sobie pomóc. I tak właśnie było ze mną. Całymi latami, właściwie odkąd pamiętam, objadałam się bez opamiętania, potem odchudzałam, żeby zgubić nadprogramowe kilogramy, potem znów zajadałam się na zmianę tonami czekolady, pieczywa, lodów, makaronów, pizzy itd. Początkowo były to epizody krótkotrwałe – kilkudniowe, po których udawało mi się na jakiś czas opamiętać. Z czasem jednak moje całe życie zaczęło kręcić się wokół jedzenia, a dni bez napadów obżarstwa w skali miesiąca można było policzyć na palcach jednej ręki.

Jedzenie kompulsywne jest jedną z form uzależnień związanych z jedzeniem. Oznacza występowanie okresowych napadów, których podstawowym podłożem są przyczyny emocjonalne. Wiąże się z czasową utratą kontroli nad ilością spożywanych posiłków oraz wyraźnie szybszym niż zazwyczaj tempem jedzenia, spożywanym aż do wystąpienia przykrych objawów przejedzenia. Czynność ta zwykle jest wykonywana w samotności, a towarzyszy jej uczucie wstydu i poczucie winy. Jak każde zaburzenie odżywiania, tak i kompulsywne objadanie się ma podłoże psychologiczne. Problemy, z którymi się zmagamy, z którymi nie jesteśmy w stanie sobie poradzić w „zdrowy” sposób, są po prostu „zajadane”. Silne emocje towarzyszące nam w codziennym życiu tylko pozornie są w ten sposób tłumione, a stres rozładowywany. Uzależnienie to prowadzi do sytuacji, w której automatyczną reakcją na każdy stan podwyższonego napięcia czy lęku staje się jedzenie nadmiernych ilości pokarmów. Pełnią one jakby rolę "narkotyku", który pozwala uciec od nieprzyjemnych przeżyć oraz uczuć. Objawem uzależnienia jest objadanie się, przede wszystkim wysokokalorycznymi produktami, co skutkuje m.in. przybieraniem na wadze, ciągłym brakiem energii, znużeniem, zmęczeniem i pogłębiającym się poczuciem winy.

Cechą, która charakteryzuje osoby kompulsywnie objadające się jest brak umiejętności wyrażania własnych emocji. Negatywne odczucia, takie jak strach, złość czy zdenerwowanie, są przez nie rozładowywane poprzez atak. Nieudane próby zapanowania nad nim często skutkują dodatkowym poczuciem winy. Uświadomienie sobie tego mechanizmu było dla mnie bardzo ważne w początkach procesu mojego zdrowienia.

wtorek, 28 grudnia 2010

Do czasu zgłoszenia się na psychoterapię myślałam, że napady obżarstwa, które zdarzały mi się odkąd pamiętam (ostatnio permanentnie), są wynikiem jedynie nadmiernego apetytu czy słabej woli. Nie zdawałam sobie sprawy, że przyczyny tego typu problemów z jedzeniem mogą być dużo bardziej złożone i sięgać jeszcze czasów dzieciństwa. Nie wiedziałam również, że to z czym się zmagam, to napady kompulsywnego objadania się kwalifikowane jako jedno z zaburzeń odżywiania (F50).

Czy jesteś tylko łasuchem, czy kompulsywnym żarłokiem? Oto zestaw piętnastu prostych pytań, które pomogą Ci odpowiedzieć na to pytanie.

Czy jesz kiedy nie jesteś głodna?
Czy sprawiasz sobie „uczty” bez wyraźnego powodu?
Czy masz poczucie winy i wyrzuty sumienia kiedy się objesz?
Czy poświęcasz jedzeniu zbyt wiele czasu i myśli?
Czy czekasz z zadowoleniem i niecierpliwością na chwile, kiedy będziesz mogła jeść w samotności?
Czy z wyprzedzeniem planujesz potajemne uczty?
Czy jesz umiarkowanie w towarzystwie innych, aby później dopchać się w samotności?
Czy Twoja waga ma wpływ na sposób w jaki żyjesz?
Czy próbowałaś/eś być na diecie przez tydzień lub dłużej i rezygnowałaś przed czasem?
Czy czujesz się dotknięta, gdy ktoś mówi ,że wystarczy trochę silnej woli, żebyś przestała się objadać?
Czy wbrew oczywistym faktom, nadal żywisz przekonanie, że możesz przejść na dietę, kiedy tylko zechcesz?
Czy pożądasz jedzenia o różnych porach dnia i nocy, innych niż pory normalnych posiłków?
Czy jesz, żeby uciec od zmartwień i kłopotów?
Czy kiedykolwiek Twoje zdrowie było zagrożone w wyniku otyłości lub sposobu odżywiania się?
Czy Twoje zachowania związane z jedzeniem unieszczęśliwiają Ciebie i innych?

Jeśli odpowiedziałaś twierdząco na trzy lub więcej pytań, jest możliwe, że masz problem z objadaniem się lub jesteś na drodze, aby go mieć.